Trudno to nazwać treningiem, pierwsza dłuższa miękka jazda (mała tarcza przód), dosyć wysoka kadencja (jak na mnie) no i największa zaleta jazdy "szlakowy" Jędruś. Zapięłem "twardy" hol i zostałem przeciągnięty "wkoło turawki" co wg, braci szosowej oznacza ok.70 km malowniczej trasy.
Tak to wyglądało na mapie trasa w Garminie , średnia była ok 27,7 (wskazania licznika Jędrka) , bo ja się pętałem jeszcze z włączonym licznikiem po Opolu.
Z lataniem jw. wiąże się małe śmieszne zdarzenie ... miałem za zadanie przed wyjazdem na "szosowanie" pojechać rowerkiem małżonki do serwisu, skrócić troszkę kierownicę. Po powrocie wziąłem szybko mały plecaczek, jeszcze się nie mogę przyzwyczaić do tego , że na szosę bierze się do tylnych kieszeni, tylko dętkę, łyżki do opon, pompkę i kasę. Znoszę rower, przekładam licznik z kieszeni na kierownicę roweru, przekładam nogę a tu "ZONG" jechałam do serwisu w SPD,ach i zapomniałem przebrać buty na Look,i ... sąsiedzi musieli mieć niezły ubaw ... Wy chyba też :))
Wracając do małej pętelki, zasadniczo krajobraz ograniczał się do "fajnego" stroju Jędrka - Fokusa ... Na szczęście umiem jeździć na kole, Jarek może coś powiedzieć na ten temat. Oczywiście nie stanowi to dla mnie problemu, że ktoś jest pierwszy, hehe, a jest zdecydowanie łatwiej. Generalnie dla mnie początki na szosie są po prostu zdecydowanie inne i muszę się wszystkiego uczyć, na szczęście w moim przypadku jest od kogo. Począwszy od sylwetki, poprzez inne siodełko, hamulce jakieś takie cienkie, nie mówiąc o oponach, tak jak by się od początku uczyć chodzić.
Trasa fajna, o dziwo można w miarę równym asfaltem wyjechać z miasta i mało uczęszczanymi drogami zrobić parę fajnych kilometrów, a te w porównaniu do jazdy terenowej zdecydowanie szybciej uciekają. Reasumując jestem pozytywnie nastawiony do jazdy na szosie, po prostu trzeba mieć dobrego instruktora i przewodnika. Miałem wielkie obawy co do kierowców, ale przede wszystkim dobór trasy pozwala na zniwelowanie kontaktu z ruchem kołowym do minimum. Mam nadzieję, że nie była to ostatnia przejażdżka i poznam więcej asfaltowych spokojnych "ścieżek". Jazda na szosie daje możliwość wyrobienia wytrzymałości, tak na porządku sezonu potrzebnej. Nigdy też nie patrzyłem na to ze strony praktycznej, na szosie są znacznie wcześniej warunki umożliwiające jazdę, niż w terenie, oczywiście nie mam nic przeciwko błotku, ale walka i szarpanie się na pełnej mocy na wstępie sezonu z przylepionym do podłoża rowerem jest niewskazana.
Przyznaję otwarcie, że byłem sceptycznie nastawiony do jazdy "między" samochodami, ale tak w rzeczywistości nie jest. Nie chcę też zabierać zdania na temat wyższości szosy nad MTB , czy odwrotnie, bo przypomina ona dyskusję o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Mam ten komfort, że nie muszę decydować czy wolę to czy to, i na przykład dzisiaj widząc co się dzieje za oknami - strasznie wieje - wybrałem MTB, żeby się schronić w lesie, co jak napiszę wkrótce nie w pełni się udało. Hej
Data 22.03.2012 Pora dnia po południu Miejsce Opole - Turawa - Ozimek - Krasiejów - Daniec - Opole Kategoria Szosa Dystans 79,70 (km) Czas 3:15:08 Śr. prędkość 24,5(km/h)
Kalorie 3 654 Śr. puls: 128
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz