Hejka, jak wspomniałem w poprzednim wpisie, wybór pomiędzy dzisiejszym treningiem na szosie a samotną jazdą w terenie był trudny, zwłaszcza, że przed samym wyjazdem zadzwonił Jędruś z propozycją, "lajtowej" jazdy w znakomitym towarzystwie, (abstrahując od tego, że w tym towarzystwie nie występuje słowo lekki trening, oczywiście w odniesieniu do moich możliwości). Zrezygnowałem, ze względu na mocny porywisty wiatr, co w połączeniu z moimi początkami na szosie nie wróżyło nic dobrego.
Niestety w terenie nie było lepiej i wietrzysko doskwierało, tym bardziej, że nie było się za kogo schować. Tak wyglądają moje dzisiejsze dokonania MTB wokół Turawy po lesie .
Jak wspomniałem na wstępie trening pozwolił mi zobaczyć na własne oczy ogrom ziszczeń jakie spowodował dzisiejszy pożar traw i lassu na wale "singiel track" między Dylakami a Jemielnicą. Jeszcze jak jechałem za zgodą strażaków po wale, wszystko naokoło dogorywało i było pod ich nadzorem. Powiem tylko tyle, że bezmyślność jakiegoś kretyna doprowadziła do wypalenia całego cypla, zero trawy, gołe wypalone drzewa - pustynia i to w miejscu, gdzie było siedlisko lęgowe różnego rodzaju ptactwa. Wszystko od wału w stronę jeziora jest gołe i czarne. Na szczęście las w stronę Dylak i w kierunku wschodnim został uratowany, dzięki temu, że jest tam rzeczka i widać było ogromną ilość zaangażowanych w gaszenie strażaków i wozów bojowych straży pożarnej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz