Tradycyjna coroczna wyprawa Gazowników do Jesenika rozpoczęła się nieco
inaczej niż zwykle, dzięki BBBardzo długiemu weekendowi i możliwości
wzięcia urlopu pomiędzy świętami zameldowaliśmy się w bazie wypadowej w
Środę około południa. Najpierw dwa autka z załogami odpowiednio Ola ,
Jarek, Krzysiu oraz Daniel i Ja, po jakiś 40 minutach dotarła Anija z
Piterem. W tym roku, trochę okrojony skład, pierwszy raz od kilku lat
jak tu jeździmy nie ma trzonu zespołu "Zdzislawa s polska", łata swoje
zdrowie, szczególnie nogi, które na tutejsze warunki miały by zbyt duże
obciążenie. Choroba zmogła również Włodo, którego jakiś wirus zmógł
gorączką. Zdzichu i Włodo za rok już Wam nikt nie odpuści .. obecność
obowiązkowa.
Pierwszy ZONG w Jeseniku, też są burze, ładnie wyglądają
strugi deszczu w tle z rozświetlonym słońcem niebem, tylko, dlaczego u
nas leje i się chmursko zatrzymało, a obok świeci słońce. Pomimo deszczy
wypakowaliśmy w strugach deszczy niezbędny bagaż .. czyli żarcie. Lekki
posiłek kanapki z polski oraz świeży smalec babci Zosi zaspokoił ciało,
a deszcz, który przestał wreszcie padać duszę. Wypakowanie i składanie
sprzętu, rozpakowanie bambetli i hasło do pierwszej przejażdżki zostało
zgodnie zaakceptowane. Ja Daniel i Krzysiu błotniki zostawiliśmy w
Opolu, reszta nie będzie tak upie…lona jak my, ale jak przystało na
dzielną ekipę nie jesteśmy z cukeru (Przychodzi dzieciak do kiosku z
goframi i mówi poproszę gofera .. nie mówi się gofera tylko gofra .. ok.
to poproszę gofra … z cukerem …).
Traska pierwsza Środa 02.05.2012 „
zapodana” z Garmina Jarosziego … dystans ok. 40 km przewyższenia ok. 1000 m na rozgrzewkę przed pięcioma dniami jazdy w
sam raz.(wg. Czeskich oznaczeń start Jesenik, szlakiem 6209 do Pod
Orlikiem Potok dalej 6074 i 6042 do Reyviz, dalej ostro w górkę Bile
Skaly, na pazurki do Zlaty Hlum „PAUZA” i dalej na Krizowy Virch i
asfalcikiem do Jesenika ).Czyli klasyka w pełnym wydaniu. Reyviz
przywitało nas pełnym słońcem, spragnione ciała zostały wystawione na
jego działanie. „Pauza” pod wieżą Zlatego Hlumu to tradycyjnie nalewka,
piwo lub kofola do wyboru.
Profil trasy z falstartem, zapomniałem włączyć Garmina : Jesenik Środa
Późnym popołudniem zjawiliśmy się w bazie, mycie … o zgrozo rowery nie brały kąpieli …
Tradycyjnie
zbiórka i wymarsz na miasto … Jesenik nasz, czyli pierwsza znana
knajpa, gdzie można zjeść coś na ciepło, czyli piwo, jeśli chodzi o
browar to nie kupujcie „disitki” ani mniej procentowych, jedynie
„dwienastka” … to je ono. Rytuał nakazuje po napełnieniu brzuchów udać
się na krótki spacerek do „Kuflanda”, żeby piwa nam nie zbrakło, bo
byłaby to sromotna klęska. Oczywiście coś na ruszt, też było kupione, no
i podstawowy produkt zakupowy … Rumiczek. Miły dzień z powodu zakupu
odpowiedniej ilości piwa oraz rumiczku zakończył się późno.
Relacja fotograficzna: Album Jesenik Środa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz