poniedziałek, 7 maja 2012

Rowerowy Majowy Jesenik - Czwartek

Dzień drugi 03.05.2012 rozpoczął się od słońca i śniadania na „tarasie” a potem … opadów deszczu, które wpędziły nas pod zadaszenie. Posłuchaliśmy muzyki i pooglądaliśmy fotograficzną relację z dnia poprzedniego. Wyczekaliśmy do momentu, aż „kierownik” (Jaroszi) zadecydował …jedziemy, jak będzie za wilgotno to najwyżej wrócimy,” folie” do plecaków i w górę … króciutki zjazd do torów i od razu sztywny podjazd do „prysznicu” zjazd do pomnika założyciela kompleksu pałacowego, obecnie sanatoryjnego Jesenika – centralnego miejsca z pięknym parkiem i tarasem widokowym. Zasadniczo po krótkiej dyskusji za i przeciw, raczej za przewodnictwem Jarka zdecydowaliśmy się na czerwony szlak w stronę Rychleb – kultowego już miejsca dla free raiderów , XC i downchill'owców. Znowu z kopyta do góry, jakoś obojętnie, w którą stronę z Jesenika człowiek by się nie obrócił to pod górkę. Za to po deszczu zjazd z góry miejscami bardzo ślisko i kamienisto ekstremalnie trudny. Tak byliśmy z tego krótkiego zjazdu zadowoleni, że nikt nie zwrócił uwagi, gdzie jest szlak, a gdzie my jedziemy, bo było gładko i szybko z góry, niestety jakieś 1,5 km dalej okazało się, że droga się kończy platformą do zawracanie dla samochodów drwali i dalej już tylko urwisko skalne … powrót i szukanie szlaku … oczywiście pod górkę i do tego okazało się, że dalsza część szlaku w dół prowadziła w odległości ok. 30 metrów od poprzedniego zjazdu, pionowo w dół po kamolcach i błocie, dało się jakoś zjechać. Pomni wcześniejszej pomyłki … a już się ze sto metrów rozpędziliśmy po gładkiej prostopadłej szutrówce, powrót i szukanie szlaku … który okazał się pokrywać z korytem spływającego potoku, gdzie rowery musieliśmy na przemian nosić i prowadzić .. na samej końcówce troszkę można było zjechać do momentu przecięcia się szlaku z „średnio trudną traską” Rychlebów, ponieważ nie była ona celem naszej eskapady, a w dół do Czernej Wody prowadziła by pod prąd (trasy są kierunkowe, wąskie przeważnie singiel tracki prowadzące wśród skał , połączone kładkami z drewna dla zachowania ciągłości i możliwości jazdy), jechaliśmy w dół coraz fajniejszymi szutrami i coraz szybciej … szlak w tym miejscu kończył się bardzo niebezpiecznie śliskim brukiem, hamowanie nic nie dawało, trzeba się było ratować poboczami z liści. Ten fragment najbardziej zapadnie w pamięć Piterowi, tylne koło zabrało patyka, który wyłamał dwie szprychy i urwał hak w przerzutce .. oczywiście wózek również pokrzywiony. Prawie godzinny postój i reanimacja roweru, demontaż przerzutki i skracanie łańcucha tak by można było jechać dalej, można było, ale dopiero po nacentrowaniu tylnego koła bo się mocno zdeformowało, na szczęście Czerna Woda była już dosyć blisko. Na szczęści Daniel na ostatnim maratonie we Wrocku, miał podobną „przygodę”, więc z reanimował rower dosyć szybko, Piter był gotów brać go na plecy i nieść s powrotem do Jesenika, fajnie, że Jarek miał w swym zestawie narzędzi klucz do szprych i pomógł wyprowadzić koło „na prostą”. W tym miejscu uświadamiamy sobie, że tak naprawdę na szlaku jesteśmy zdani na siebie i na to co mamy ze sobą, czyli niezbędne narzędzia i doświadczenie. Doświadczenie możemy nabierać w sprawie naprawy sprzętu, jedynie przez wykonywanie większości czynności serwisowych roweru we własnym zakresie. Telefon do serwisu w górach niedziela . Czerna woda jak przystało na bazę wypadową Rychlebskich ścieżek ma również sklep rowerowy z częściami niestety, tak specyficznej części jak hak przerzutki do Cubusia nie mieli. Posiłek i podział ekipy na Laski z Piterem asfaltem do Jesenika a my frajda na całego, rychlebska scieżka dla początkujących … ale była jazda, super w górę w dół, wzdłuż potoku i skał między korzeniami i drzewami .. Krzysiu chciał jedno połamać barkiem … nie udało się … pełny STOP i stłuczony bark. Przednia zabawa na profesjonalnie przygotowanym szlaku. Powrót do Jesenika asfaltem długo pod górę i krótko, szybko w dół. Ustaliliśmy, że nie - nie powiemy Piterowi jak było fajnie, żeby nie było mu żal … Piter, ale było odlotowo, nie mogliśmy się powstrzymać od opowiedzenia jaka to była frajda. Zrewanżował się opowieścią jak się jedzie 20 km na scentrowanym kole z jednym zblokowanym przełożeniem, pod górę za sztywno w dół można dostać kręcioła, a i tak się nie przyspieszy … . Już podczas naprawy roweru wykonałem telefon do Mariusza M. (nazwisko znane autorowi, spoko gościu) ze sklepu Rove i mimo święta udało się ustalić, że hak do Cubusia będzie czekał na Pitera nazajutrz w sklepie w Opolu, sam Piter załatwił z Bartkiem (nazwa salonu i serwisu znana redakcji ), że jego serwis będzie czekał na przyjazd roweru, dostawę haka, tak, aby mógł do nas dołączyć na zaplanowanego na piątek Pradziada. Po fantastycznym grilu przygotowanym przez Olę z letkim wspomaganiem Aniji oraz mistrzem ceremoni Krzysiem (czy ktoś ma lampkę w komórce, bo nie wiem czy kiełbasa się już nie zwęgliła?), letka popitka piwna i oczekiwanie na „barta niestworzonych przygód, opowieści rowerowych „Sztefana”. Styrany, zmoczony, ale w jednym kawałku dotarł na miejsce ok. 22. Niebezpieczne sygnały, że już się zbliża i jest blisko otrzymywał Jarek na komórkę o 18, 19.30 i 20.30. Nikogo nie zdziwiło, że zgubił trasę i tak mieliśmy szczęście. Na początku weekendu jego pierwsza ekipa czekała na jego przyjazd z Nysy do 3 nad ranem. Opowieści materiały filmowe i fotograficzne … bezcenne.
Trasa: Jesenik dworzec kolejowy ,asfaltem do Lazne Jesenik, i dalej czerwonym szlakiem … U mnicha, Jitrni Prawien, Pod Sokolim, Prudki potok , dalej trasą rowerową 6047 przez Cerna Voda i dalej do rozjazdu na „ Trial podle cerneho potoka” dojazd do Velka Kras, gdzie się kończy i powrót do Cernej Vody trasą rowerową 6047, powrót do Jesenika asfaltem przez Zulowa, Vapenna , Lipowa Lazne.
Profil trasy:  Jesenik Czwartek
Relacja foto: Album Jesenik Czwartek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz