poniedziałek, 7 maja 2012

Jesenik Piątek Pradziad

 Dzień trzeci „atak na Pradziada”, niestety bez Pitera, który wstał wcześniej zapakował rower i pojechał naprawić bika, z czego skwapliwie skorzystała Anija .. „ja nie pojadę, bo Piterowi byłoby smutno jak by wrócił z Opola i nikt by na niego nie czekał” ale ok. 11 jak już się zbieraliśmy do wyjazdu Ola zrobiła wkrętkę, „ hura Piter przyjechał, Anija możesz się ubierać jedziemy razem … wyraz twarzy Ani … bezcenny” , oczywiście o tej godzinie rower jeszcze był w proszku w serwisie w Opolu. Wyjazd się opóźnił z powodu „braku” łańcucha w pojeździe Stefana, nie można powiedzieć, że był bo brakowało mu wewnętrznych pierścieni i zniszczył całkowicie tylną kasetę, na szczęście pomoc i transport do sklepu Jarosziego, i nasz kompetentny serwis pozwolił na złożenie tego pojazdu do kupy, niestety Stefan sam zakuwał łańcuch i troszkę zblokował ogniwa co skutkowało tym co się dalej działo po drodze … z napędem. Na sztywniejszych przełożeniach przeskakiwał, przez co nie mógł dotrzymać nam kroku i oczywiście w pogoni za nami pojechał drogą główna 44. Musiał się wrócić z serpentyn do rozjazdu na Vidly (było z górki wobec czego rozjazd też minął i musiał wracać do m.Vidly), potem kierunek na Karlową Studenkę i pod Pradziada.
Trasa ze względu na późny wyjazd z konieczności asfaltowa, obawialiśmy się również i słusznie co udokumentował Stefan (było sporo zasp zalegających na szutrowym dojeździe do Pradziada przez Svycarnie, tak Stefan chciał nadrobić stracony czas po zaliczeniu Pradziada).
Pradziad przyjął nas gościnnie natomiast żegnał w zimnie i deszczu … brrr, wróciliśmy mokrzusieńcy. W połowie zjazdu z pradziada minęliśmy wspinającego się w drugim kierunku Stefana, w samym Jeseniku już pogodnym spotkaliśmy Aniję i Pitera jak pedałowali pod górkę w kierunku Pradziada.
Trasa trudna ze względu na dystans i przewyższenia, gratulacje dla Oli wspięła się tam pierwszy raz i do tego na „ter kingu”. Tak się cieszyła, że wysłała radosnego SMS’a do przyjaciółek „Zaliczyłam Pradziada” na co dostała odpowiedź … „Wiedziałam, że lubisz starszych, ale żeby … pradziada „.
Tradycyjne wyjście na Jesenik i zmiana lokalu, okazało się, że nasz podstawowy lokal się przeniósł do centrum i to było to co zadowoliło Pitera … pyszna pizza w dużym wyborze i smaczna … oczywiście z piwkiem , które nie wiedzieć czemu w Czechach ma pianę jak … nigdzie. Do kolacji dołączyła „lekarka z nemocnicy na skraii mesta” Beata , zjadła mi kawałek pizzy …. ., na szczęście z "Kuflanda" nie musieliśmy tachać (Krzysiu i Daniel) „krzynki” z piwem – pojechała samochodem … a w domu niespodzianka … wrócił zagubiony w boju Stefan … było co opowiadać, ale relacja foto ze względu na pogodę ograniczona.
 Profil trasy:  Jesenik Piątek Pradziad

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz