piątek, 11 lipca 2014

Szosa ... nowy rozdział

Pisanie tego wątku trochę trwało, tekst doczekał się publikacji dzisiaj.

W latach młodości było zjawisko ... Huragan ... i już wszystko wiadomo, setki lat świetlnych temu, pozostały wspomnienia i podstawowa zasada ... nie wymieniać w rowerze niczego co by powodowało wzrost jego wagi. Niestety szytek nie było i kosztowały majątek, a kupione zwykłe koła zabrały rowerowi duszę ...
Sentyment do "kolażówki" pozostał, gdzieś ukryty czekał wiele lat na realizację i szczęśliwy zbieg okoliczności (Jędrek i przyjaciele) pozwolił na zakup ślicznej Meridy.  
Rower nie tuzinkowy, karbonowy widelec przedni i trójkąt tylny do tego pełny napęd Dura-ace, kółka ultegra i pełnia szczęścia. Rowerek zadbany nie wymagający wkładu finansowego ... super.
Kupując ten właśnie rower stałem się częścią koła pozytywnie nakręconych szosowców i tym samym dostałem się do grona świetnych kolarzy.
Pierwsza jazda zapoznawcza z "rumakiem" marzec 2012
http://connect.garmin.com/activity/159543598 

Średnia z jazdy wskazuje na daleko idące zapoznawanie się ze sprzętem, "ruchem ulicznym" itp.

Oj pozmieniało się conieco ... Merida pozwoliła na to, aby rozsmakować się w kolarstwie szosowym, które z dnia na dzień stało się głównym powodem wyjścia na rower. Wspólne treningi pokazujące, jak mało znaczącym trybikiem, jest się w doświadczonym peletonie, zmobilizowały do większej pracy. Kontakty z grupą ludzi, którzy doświadzczali tego od wielu lat, pozwolił na stopniowe zdobywanie doświadczenia, oraz naukę najtrudniejszą "kolarskiego cwaniactwa". Miałem jeszcze dodatkowo to szczęście, że Gregor (od którego kupiłem meridę) zmieniał swe Izalco na nowszy model, hurra stałem się właścicielem pełnego carbona Izalco. Rower z 2008 roku, z wymienioną w międzyczasie ramą, ale z "dobrych rąk", wyposażony już w tak profi osprzęt jak SramRed po prostu bajka. Nie zdawałem sobie sprawy, że różnica pomiędzy Meridą, która notabene miała karbonowy widelec i tylny trójkąt, a Focusem jest jak przepaść. Pierwsze odczucie, tzw. zbieranie się, przyspieszanie i niemalże intuicyjne prowadzenie, rower reaguje, na każdy ruch, zmiana kierunku jazdy jedynie ruchem ciała ... sztywność i zmian przełożeń, coś do czego można się przyzwyczaić w jednej chwili.

Mając już w wyposażeniu kolaża wszystko, co niezbędne, trzeba przystąpić do odchudzania "zespołu napędowego". Niestety tego nie da się zrobić za kasę. Masę już zbudowałem, teraz czas na rzeźbę, co stało się już tradycją. Jestem ciągle na tym etapie.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz