Rowerowe pole
wtorek, 19 maja 2015
Marce Garce
Zaległości .... szkic zrobiony szybko i odłożony ... do 19 maja
Marcowy Urlop, 15-21 marca 2015
Trafiony zatopiony, Firma bardzo chciała, żeby zaplanować urlopy i wykorzystywać je w terminach ustalonych, więc trudno ... stało się.
Brak pomysłu na narty i ostałem się z rowerem,basenem i lodowiskiem do tego jeszcze zaległe dwa masaże ... super. Bogowie czuwali i z pogodą też mi się us...ło.
Jak się ma wolne to trudno jest się zmobilizować do jakiegoś działania, co innego ambitne plany, a co innego ich realizacja. W odróżnieniu od tego co starałem się a wyszło jak zawsze, tym razem zadziałał plan i wykonanie.
Można powiedzieć, że urlop zaczął mi się już w niedzielę świetną jak zwykle jazdą z przyjaciółmi z CykloOpole.
Niedziela z dreszczykiem, czyli działo się.
Zbiórki przy tej liczbie 24 ?(nigdy jakoś się obiektywnie nie jesteśmy w stanie zliczyć) ... osób, powodują nieuniknioną trudności, zaspanie na starcie z powodu ...powitania, gadania itd. Następstwem tego, mimo, że szpica jedzie 28 km/h jest "szaleńcza" pogoń i zakwasy na wstępie.
Nie mówimy oczywiście o spóźnialskich, którzy mają przechlapane, chyba, że jest to Marcin W. z którym doszlusował mi. Czarligo - w jego opini, pogoń wzmocniła o mało nie zabijając.
Pierwszy podział nastąpił już na zjeździe do Tarnowa, gdzie Adaś z Grzesiem zaopiekowali się Beatą i Aniką (zaległości treningowe będą "bolały").
Nerwowo było u sąsiadów z Cyklofana, poszła ucieczka której część poszla obok - trzy osoby, reszta poodpoczywała troszkę z nami i zaatakowała skutecznie Cebula za Kamieniem Śl, mniej skutecznie dwójka za Gogolinem musiała się poddać.
Bardzo fajna współpraca pozwoliła na to, że do Gogolina dojechaliśmy wszyscy, podziękowania dla Wojtka i Miłosza stabilna zmiana na podjeździe za Gogolinem pozwoliła zameldować się na jego szczycie w komplecie. Następna zmiana OCR pociągnęła mocno za wspomnianą wcześniej dwójką CykloF i kasując ich plus boczny wiatr, porozrywała nas na dwie grupy.
Anka, Krycha, Jarco i ja złapaliśmy się grupy pościgowej CykloFana i wspólnie dojechaliśmy do ronda w Zdzichach.
W tzw. międzyczasie Beata z Adasiem zaliczyli Ankę, doktorostwo pojechali "swoje". Jak żem był dojechał w końcu na Ankę daleko za... Anką. Zasadnicza grupa pojechała już na Alpen Sztrasse, a mnie przyszło zrobić zwrotkę i z Kudłatym, Didżejem .. Anką + 2 zjechaliśmy do Leśnicy i wte na obrót ... pauza, nie długa bo Szarańcza zrobiła swoje i też już byli w punkcie komasacji. Na powrocie różności jak zawsze, po ustabilizowaniu się poza szpicą próbującą dojść celebrytę. W grupie nastąpiła super długa zmiana Prezesa który zaciągnął nas z Suchej, dobre 5 kilosów i pozwolił się zmienić, ciężka praca zespołu pozwoliła dojechać razem prawie do kreski. Niestety sił na końcówkę zbrakło i odpadając odhaczyłem ... sorry Dottore i Jarco ... Dario jeszcze doskoczył, a my się dokolebaliśmy.
Garniak Niedziela
Poniedziałeczek, słoneczko niby ciepło i niby spokojnie, zadanie zrobić kilometry w planie setka, z małej tarczy i koniecznie w tlenie, wyszło tak:
Poniedziałek Samotnie
Niby się udało, ale brak peletonu doskwierał i nie było czasu i miejsca, aby odetchnąć, tym bardziej, że im bliżej Strzelec Op. tym większy mordewind. Plan nie zrealizowany do końca, ale po ciężkiej Niedzieli i to sprawiło satysfakcję. Popołudniowy masaż zrobił swoje, a tradycyjne Poniedziałkowe lodowisko z nieodzownym browarem w towarzystwie Prezesa bezcenne.
Omówienie niedzieli, zalecenia na wtorek -Anka
Doradztwo zmiany przełożnia
Wtorek
Wtorek solo
Zalecenia wykonane, Anka zaliczona, utrzymane tętno w tlenie ...
Środa + basen, ustawienie progów, przesiadka na looki, lodowisko
Czwartek:
Czwartek solo
Nowe progi tak jak by zdecydowanie luźne w porównaniu do schimano, a w sumie idealne, możliwość ruchu pięt, bez utraty kontaktu but-pedał. Powiedział bym, że bardziej przyjazne czy to we wpinaniu, czy w jeździe.
Piątek zaplanowany basen ...zamiast, dałem się naciągnąć i wyszło fajne popołudnie we dwóch z Jędrkiem
jazda we dwóch
Urlop dopełniła, o mało co setka, w sobotę Sobotnia Aneczka
Podsumowanie urlopu, w rowerowym siodle 520 km, basen, dwa razy lodowisko + dwa masaże. Regeneracja na całego.
Majówka 2015 powrót do źródeł ... Jesenik, Czechy
Tradycyjnie, tym razem znów w Jeseniku (rok temu Świeradów) grupa Rowerowe Opole z gośćmi spędziła majowy weekend na ćwiczeniu czeskich górek.
Było zacnie, zgrana i wyrównana (prawie) grupa MTB-owców, tym razem w liczbie 9 szt. postanowiła się dotlenić na świeżym powietrzu, przygotować "nogę", bo "Zdzichy" (BM Zdzieszowice) tuż tuż.
Tradycyjnie nie zabrakło humoru i szlachetnego izotoniku "gambrinusa". Rumaki u "wodopoju" by. Elvis
Miejscówka znana, właściciel "objednany", wszędzie bliski i na szczęście obyło się bez większych pogodowych niespodzianek. Takie tam podgórki by.Elvis Nie, żeby nas nie zlało, ale na szczęście tylko w pierwszy dzień i na powrocie, więc bez skutków ubocznych, błota i załóż na "rychlebach".
Grupka na Rtchlebskich by.Elvis
Dzień pierwszy
Mój Garniak zastrajkował, więc posiłkuję się trackiem Jaro, żeby zobrazować pierwszy dzionek. Na zaczatku udaliśmy się do prisznica "LAZNE JESENIK", krótki wymagający asfaltowy podjazd, co zawsze stanowi wstępne sprawdzenie mocy i ambicji grupy, żaden wyścig ... jak zawsze. Dalej po górkach prawie na sam szczyt super flow rychlebskich ścieżek. A rychlebskie ... super zabawa, świetnie przygotowane trasy, wyzwania, ryzyko i adrenalina ... to co misie, oprócz browara lubią najbardziej.
Dzień drugi to podział grupy na "L4" - Oli z powodu skręcenia kostki na ścieżkach (opuchnięta noga), Zdzicho i Włodo pojechali własnymi dróżkami ... szlakiem wypoczynku i rekreacji, a reszta została wyprowadzona w kierunku Pradziada. Kultowy wyjazd, niejako, bez pradziada nie ma Majówki. Niestety Jaro zapodał takie tempo, że się lekko zagotowaliśmy, musieliśmy się poprzebierać i dalej ... teraz już każdy własnym tempem, bo górki weryfikują możliwości. Andriu od początku wyjazdu myślami był przy "Rudym 102 z Szarikiem" i ciężko było go nakłonić po podjeździe na jeszcze dwa w tym Pradziad, Basia w formie kontynuowała jazdę, mnie przed Karlową Studenką na drugiej górce, górskiej premi zrobiło się zimno i kierując się rozsądkiem odpuściłem dalaszą jazdę. Na powrocie próbowałem dojść Endriu, ale się nie udało i spotkaliśmy się na kwaterze. Czwórka wspaniałych Barbara, Jarek, Piter i Andrzej zdobyli Pradziada i robiąc kółko na powrocie zrobili piękny trip.
Dzień zakończyliśmy świetną - grilowaną na powietrzu - kolacją :)
Endriu grilman :) by. Włodo
Niektórzy uważają, że rowery to tylko pretekst :) i trudno nie przyznać racji, gdyby nie te "parę" ładnych kilometro podjazdów.
Dzień trzeci
Z racji tej, że był to krótki weekand Majowy, musieliśmy się spakować i przenieść bambetle do samochodów przed wyjazdem na Zlaty Chlum. Włodo pojechał prosto do domu, Zdzisław doszedł do wniosku, że dzień jest tak piekny, że szkoda wracać samochodem i zrobił trasę do Opola. Andrzej miał mało więc wybrał swój trip a pozostała piątka, zaliczyła wycieczkę na Zlaty Chlum, ostatni cel trzydniówki.
Dla mnie osobiście, świetna impreza, świeże górskie powietrze, wspaniałe widoki, nie najgorsza pogoda, wspaniały izotonik - jak zawsze zresztą.
Zdjęcia w prywatnych galeriach Andrzeja Thyla i Włodka Żywickiego na picassa :)
Było zacnie, zgrana i wyrównana (prawie) grupa MTB-owców, tym razem w liczbie 9 szt. postanowiła się dotlenić na świeżym powietrzu, przygotować "nogę", bo "Zdzichy" (BM Zdzieszowice) tuż tuż.
Tradycyjnie nie zabrakło humoru i szlachetnego izotoniku "gambrinusa". Rumaki u "wodopoju" by. Elvis
Miejscówka znana, właściciel "objednany", wszędzie bliski i na szczęście obyło się bez większych pogodowych niespodzianek. Takie tam podgórki by.Elvis Nie, żeby nas nie zlało, ale na szczęście tylko w pierwszy dzień i na powrocie, więc bez skutków ubocznych, błota i załóż na "rychlebach".
Grupka na Rtchlebskich by.Elvis
Dzień pierwszy
Mój Garniak zastrajkował, więc posiłkuję się trackiem Jaro, żeby zobrazować pierwszy dzionek. Na zaczatku udaliśmy się do prisznica "LAZNE JESENIK", krótki wymagający asfaltowy podjazd, co zawsze stanowi wstępne sprawdzenie mocy i ambicji grupy, żaden wyścig ... jak zawsze. Dalej po górkach prawie na sam szczyt super flow rychlebskich ścieżek. A rychlebskie ... super zabawa, świetnie przygotowane trasy, wyzwania, ryzyko i adrenalina ... to co misie, oprócz browara lubią najbardziej.
Dzień drugi to podział grupy na "L4" - Oli z powodu skręcenia kostki na ścieżkach (opuchnięta noga), Zdzicho i Włodo pojechali własnymi dróżkami ... szlakiem wypoczynku i rekreacji, a reszta została wyprowadzona w kierunku Pradziada. Kultowy wyjazd, niejako, bez pradziada nie ma Majówki. Niestety Jaro zapodał takie tempo, że się lekko zagotowaliśmy, musieliśmy się poprzebierać i dalej ... teraz już każdy własnym tempem, bo górki weryfikują możliwości. Andriu od początku wyjazdu myślami był przy "Rudym 102 z Szarikiem" i ciężko było go nakłonić po podjeździe na jeszcze dwa w tym Pradziad, Basia w formie kontynuowała jazdę, mnie przed Karlową Studenką na drugiej górce, górskiej premi zrobiło się zimno i kierując się rozsądkiem odpuściłem dalaszą jazdę. Na powrocie próbowałem dojść Endriu, ale się nie udało i spotkaliśmy się na kwaterze. Czwórka wspaniałych Barbara, Jarek, Piter i Andrzej zdobyli Pradziada i robiąc kółko na powrocie zrobili piękny trip.
Dzień zakończyliśmy świetną - grilowaną na powietrzu - kolacją :)
Endriu grilman :) by. Włodo
Niektórzy uważają, że rowery to tylko pretekst :) i trudno nie przyznać racji, gdyby nie te "parę" ładnych kilometro podjazdów.
Dzień trzeci
Z racji tej, że był to krótki weekand Majowy, musieliśmy się spakować i przenieść bambetle do samochodów przed wyjazdem na Zlaty Chlum. Włodo pojechał prosto do domu, Zdzisław doszedł do wniosku, że dzień jest tak piekny, że szkoda wracać samochodem i zrobił trasę do Opola. Andrzej miał mało więc wybrał swój trip a pozostała piątka, zaliczyła wycieczkę na Zlaty Chlum, ostatni cel trzydniówki.
Dla mnie osobiście, świetna impreza, świeże górskie powietrze, wspaniałe widoki, nie najgorsza pogoda, wspaniały izotonik - jak zawsze zresztą.
Zdjęcia w prywatnych galeriach Andrzeja Thyla i Włodka Żywickiego na picassa :)
czwartek, 7 maja 2015
19-22 wrzesień 2013, XI Mistrzostwach Polski Branży Gazowniczej i Naftowej w Rowerach Terenowych
Relacja z zawodów ...
W dniach 19-22 wrzesień 2013 , reprezentacja Polskiej Spółki Gazownictwa Sp. z o.o. Oddział w Zabrzu miała zaszczyt uczestniczyć w XI Mistrzostwach Polski Branży Gazowniczej i Naftowej w Rowerach Terenowych. Patronat nad mistrzostwami objął Prezes Zarządu PGNiG S.A. w Warszawie. Zawody zgromadziły na starcie około 60 zawodników z całej polski, podzielonych wśród Kobiet i Mężczyzn na dwie kategorie (do i powyżej 40 lat). Wyjazd profesjonalnie przygotowanej ekipy zakończył się spektakularnym sukcesem, doprowadził do dominacji Naszych zawodników w I grupie mężczyzn 40+ , gdzie Mistrzem Polski został Roman Frankiewicz RG Bytom, drugim na mecie po zaciętej rywalizacji z ubiegłorocznym zwycięzcą zawodów zameldował się Jarosław Zimnal Dział informatyki w Zabrzu zdobywając Srebrny medal, piąte miejsce zajął Piotr Radoń Dział Sieci Zakład Opole. Znakomity występ zanotowała debiutantka na trasach Alpejczyka Małgorzata Włodarczyk Dział Informatyki w Zabrzu, zdobywając Brązowy medal w II grupie Kobiet. W naszej drużynie punktował również Sebastian Kostempski RG Bytom plasując się na 15 miejscu w II grupie mężczyzn. Wyniki naszych zawodników w znacznym stopniu przyczyniły się do Drużynowego zwycięstwa Polskiej Spółki Gazownictwa Sp. z o.o. w tegorocznych mistrzostwach.Program zawodów obejmował dwa etapy jazdy na trasach w okolicach Augustowa, jazdę pierwszego etapu popsuł padający deszcz co zmniejszyło atrakcyjność plenerową a zwiększyło trudności dla zawodników i sprzętu. W pierwszym dni trasa dłuższa na dystansie około 60 km przebiegała w 80 % leśnymi szutrowymi drogami. Trasa w pięknych plenerach Puszczy Augustowskiej o płaskim przebiegu, z powodu deszczu śliska i grząska. Droga powrotna biegła wzdłuż Kanału Augustowskiego oraz brzegu Jeziora Studzienicznego przebieg trasy
Drugi dzień przywitał uczestników deszczem, co zważywszy na mający się odbyć wyścig nie wróżyło dobrze rowerom i ubiorom zawodników. Trasa wyścigu punktowanego wynosiła około 8 km, polegała na przejeździe zapoznawczym po trasie wyścigu i jego odwrotnym przejechaniem już w tempie wyścigowym. Pragnę nadmienić, że w "szaleńczym" tempie, zwycięzcy osiągnęli średnią ok. 30 km/h na trasie w 100% terenowej w deszczu i błocie. Taki odcinek ekstremalnie śliskiej trasy mimo krótkiego dystansu znakomicie wyselekcjonował tych, dla których jest to chleb powszedni. Zwycięzcy musieli się wykazać znakomitym przygotowaniem kondycyjnym i doświadczeniem jazdy w ciężkich warunkach. Po przerwie. którą organizator wykorzystał na zgromadzenie wyników a uczestnicy na przebranie się w suchą odzież nastąpił start do drugiego etapu. Planowana trasa krótsza ok. 30 km ze względu na poprawę pogody została wydłużona do 47 km co spotkało się z aprobatą "większości" uczestników. Plenery Doliny Rozpudy, warte były powtórnego wyprowadzenia rowerów po wyścigu. Trasa w 60 % szutrowa z dodanym odcinkiem pozwoliła na zwiedzenie pięknie zagospodarowanych terenów wokół jeziora Necko w Augustowie. przebieg trasy
Wieczorem odbyło się podsumowanie zawodów, oficjalne ogłoszenie wyników i dekoracja zwycięzców. Odczuwamy lekki niedosyt z powodu połączenia wszystkich oddziałów PSG w jedną drużynę ponieważ nasze wyniki w klasyfikacji Oddziałów PSG pozwoliły by na zajęcie czołowego miejsca dla PSG Oddział w Zabrzu. Osobiście cieszę się, że mogliśmy jako Drużyna pokazać potencjał sportowy pracowników Spółki / Oddziału w Zabrzu na forum kraju. Mamy nadzieję, że nie powiedzieliśmy w tym względzie ostatniego słowa i Darek dobrze "obstawi" w roku przyszłym.
Część relacji fotograficznej dostępna jest na stronach internetowych Alpejczyka
Pierwszy wyścig ... nie wyścig
KTUKOL Głuchołazy sierpień 2014
Nie wyścig, ponieważ impreza rekreacyjno rodzinna, mająca za cel propagowanie turystyki rowerowej. Świetnie zorganizowana, lokalna impreza z niebanalną trasą. Pętla pofałdowana w okolicach i z bazą w Głuchołazach, w sumie ok 620 m przewyższeń na 107 km dystansie. Konwencja pięciu okrążeń pozwalała na przerwanie jazdy na dowolnym dystansie kółka. Kilka odcinków "rodzimego" asfaltu ... wymagało koncentracji i uwagi, ale na drugim kółku i dalej do zapamiętanie i omijania.
Pogoda dopisała
Początkowo grupa jechała razem, co było do przewidzenia, że nie za długo, nastąpił naturalny podział. Średnią zepsuł nam zamknięty przejazd kolejowy na pierwszym kółku, ale to nie wyścig. Postój na rogatkach pomieszał nam szyki, bo dojechały następne grupy i naturalnie wmieszały się na koło za naszą czołówkę Discovery, Marka i Tomka. Prezes i Michał dostali zgodę na doskok do czoła i tyle ich widzieliśmy. W drugiej grupce dzielnie sobie poczynały Marta, Ania i Magda pod opieką Cześka i dwu Piterów.
Poza "wszelka konkurencją" była jak zawsze Ania Wrona ... Szacunek i Gratulacje. Jak sama powiedziała na mecie, największym dopingiem była duża burzowa chmura na ostatnim kółku.
Z założenia impreza rodzinna, bez klasyfikacji, ale ... czy ktoś widział już kiedyś chociażby dwu rowerzystów, którzy nie rywalizują ze sobą, a na trasie było ok. 200 uczestników.
Dyscyplina i współpraca w grupie, powodowała to, że połykaliśmy nie tylko kilometry, ale też wyprzedzaliśmy i zbieraliśmy na koło wielu uczestników.
Dystans czujemy w nogach, zadowolenie wszystkich na mecie nagradza wysiłek. Grupa CykloOpole została dostrzeżona i wyróżniona przez organizatorów pucharem i dyplomem.
Dziękujemy działaczom KTUKOL i gościnnym Głuchołazom, zasługują na komentarz. Mała grupa zaangażowanych ludzi pozwoliła nam na spędzenie, bezpiecznie i miło czasu na rowerze. Pokazali, że niewielkim nakładem kosztów można zorganizować świetną imprezę.
Fotorelacja: Głuchołazy 2014
Nie wyścig, ponieważ impreza rekreacyjno rodzinna, mająca za cel propagowanie turystyki rowerowej. Świetnie zorganizowana, lokalna impreza z niebanalną trasą. Pętla pofałdowana w okolicach i z bazą w Głuchołazach, w sumie ok 620 m przewyższeń na 107 km dystansie. Konwencja pięciu okrążeń pozwalała na przerwanie jazdy na dowolnym dystansie kółka. Kilka odcinków "rodzimego" asfaltu ... wymagało koncentracji i uwagi, ale na drugim kółku i dalej do zapamiętanie i omijania.
Pogoda dopisała
Początkowo grupa jechała razem, co było do przewidzenia, że nie za długo, nastąpił naturalny podział. Średnią zepsuł nam zamknięty przejazd kolejowy na pierwszym kółku, ale to nie wyścig. Postój na rogatkach pomieszał nam szyki, bo dojechały następne grupy i naturalnie wmieszały się na koło za naszą czołówkę Discovery, Marka i Tomka. Prezes i Michał dostali zgodę na doskok do czoła i tyle ich widzieliśmy. W drugiej grupce dzielnie sobie poczynały Marta, Ania i Magda pod opieką Cześka i dwu Piterów.
Poza "wszelka konkurencją" była jak zawsze Ania Wrona ... Szacunek i Gratulacje. Jak sama powiedziała na mecie, największym dopingiem była duża burzowa chmura na ostatnim kółku.
Z założenia impreza rodzinna, bez klasyfikacji, ale ... czy ktoś widział już kiedyś chociażby dwu rowerzystów, którzy nie rywalizują ze sobą, a na trasie było ok. 200 uczestników.
Dyscyplina i współpraca w grupie, powodowała to, że połykaliśmy nie tylko kilometry, ale też wyprzedzaliśmy i zbieraliśmy na koło wielu uczestników.
Dystans czujemy w nogach, zadowolenie wszystkich na mecie nagradza wysiłek. Grupa CykloOpole została dostrzeżona i wyróżniona przez organizatorów pucharem i dyplomem.
Dziękujemy działaczom KTUKOL i gościnnym Głuchołazom, zasługują na komentarz. Mała grupa zaangażowanych ludzi pozwoliła nam na spędzenie, bezpiecznie i miło czasu na rowerze. Pokazali, że niewielkim nakładem kosztów można zorganizować świetną imprezę.
Fotorelacja: Głuchołazy 2014
piątek, 11 lipca 2014
Szosa ... nowy rozdział
Pisanie tego wątku trochę trwało, tekst doczekał się publikacji dzisiaj.
W latach młodości było zjawisko ... Huragan ... i już wszystko wiadomo, setki lat świetlnych temu, pozostały wspomnienia i podstawowa zasada ... nie wymieniać w rowerze niczego co by powodowało wzrost jego wagi. Niestety szytek nie było i kosztowały majątek, a kupione zwykłe koła zabrały rowerowi duszę ...
Sentyment do "kolażówki" pozostał, gdzieś ukryty czekał wiele lat na realizację i szczęśliwy zbieg okoliczności (Jędrek i przyjaciele) pozwolił na zakup ślicznej Meridy.
Rower nie tuzinkowy, karbonowy widelec przedni i trójkąt tylny do tego pełny napęd Dura-ace, kółka ultegra i pełnia szczęścia. Rowerek zadbany nie wymagający wkładu finansowego ... super.
Kupując ten właśnie rower stałem się częścią koła pozytywnie nakręconych szosowców i tym samym dostałem się do grona świetnych kolarzy.
Pierwsza jazda zapoznawcza z "rumakiem" marzec 2012
http://connect.garmin.com/activity/159543598
Średnia z jazdy wskazuje na daleko idące zapoznawanie się ze sprzętem, "ruchem ulicznym" itp.
Oj pozmieniało się conieco ... Merida pozwoliła na to, aby rozsmakować się w kolarstwie szosowym, które z dnia na dzień stało się głównym powodem wyjścia na rower. Wspólne treningi pokazujące, jak mało znaczącym trybikiem, jest się w doświadczonym peletonie, zmobilizowały do większej pracy. Kontakty z grupą ludzi, którzy doświadzczali tego od wielu lat, pozwolił na stopniowe zdobywanie doświadczenia, oraz naukę najtrudniejszą "kolarskiego cwaniactwa". Miałem jeszcze dodatkowo to szczęście, że Gregor (od którego kupiłem meridę) zmieniał swe Izalco na nowszy model, hurra stałem się właścicielem pełnego carbona Izalco. Rower z 2008 roku, z wymienioną w międzyczasie ramą, ale z "dobrych rąk", wyposażony już w tak profi osprzęt jak SramRed po prostu bajka. Nie zdawałem sobie sprawy, że różnica pomiędzy Meridą, która notabene miała karbonowy widelec i tylny trójkąt, a Focusem jest jak przepaść. Pierwsze odczucie, tzw. zbieranie się, przyspieszanie i niemalże intuicyjne prowadzenie, rower reaguje, na każdy ruch, zmiana kierunku jazdy jedynie ruchem ciała ... sztywność i zmian przełożeń, coś do czego można się przyzwyczaić w jednej chwili.
Mając już w wyposażeniu kolaża wszystko, co niezbędne, trzeba przystąpić do odchudzania "zespołu napędowego". Niestety tego nie da się zrobić za kasę. Masę już zbudowałem, teraz czas na rzeźbę, co stało się już tradycją. Jestem ciągle na tym etapie.
W latach młodości było zjawisko ... Huragan ... i już wszystko wiadomo, setki lat świetlnych temu, pozostały wspomnienia i podstawowa zasada ... nie wymieniać w rowerze niczego co by powodowało wzrost jego wagi. Niestety szytek nie było i kosztowały majątek, a kupione zwykłe koła zabrały rowerowi duszę ...
Sentyment do "kolażówki" pozostał, gdzieś ukryty czekał wiele lat na realizację i szczęśliwy zbieg okoliczności (Jędrek i przyjaciele) pozwolił na zakup ślicznej Meridy.
Rower nie tuzinkowy, karbonowy widelec przedni i trójkąt tylny do tego pełny napęd Dura-ace, kółka ultegra i pełnia szczęścia. Rowerek zadbany nie wymagający wkładu finansowego ... super.
Kupując ten właśnie rower stałem się częścią koła pozytywnie nakręconych szosowców i tym samym dostałem się do grona świetnych kolarzy.
Pierwsza jazda zapoznawcza z "rumakiem" marzec 2012
http://connect.garmin.com/activity/159543598
Średnia z jazdy wskazuje na daleko idące zapoznawanie się ze sprzętem, "ruchem ulicznym" itp.
Oj pozmieniało się conieco ... Merida pozwoliła na to, aby rozsmakować się w kolarstwie szosowym, które z dnia na dzień stało się głównym powodem wyjścia na rower. Wspólne treningi pokazujące, jak mało znaczącym trybikiem, jest się w doświadczonym peletonie, zmobilizowały do większej pracy. Kontakty z grupą ludzi, którzy doświadzczali tego od wielu lat, pozwolił na stopniowe zdobywanie doświadczenia, oraz naukę najtrudniejszą "kolarskiego cwaniactwa". Miałem jeszcze dodatkowo to szczęście, że Gregor (od którego kupiłem meridę) zmieniał swe Izalco na nowszy model, hurra stałem się właścicielem pełnego carbona Izalco. Rower z 2008 roku, z wymienioną w międzyczasie ramą, ale z "dobrych rąk", wyposażony już w tak profi osprzęt jak SramRed po prostu bajka. Nie zdawałem sobie sprawy, że różnica pomiędzy Meridą, która notabene miała karbonowy widelec i tylny trójkąt, a Focusem jest jak przepaść. Pierwsze odczucie, tzw. zbieranie się, przyspieszanie i niemalże intuicyjne prowadzenie, rower reaguje, na każdy ruch, zmiana kierunku jazdy jedynie ruchem ciała ... sztywność i zmian przełożeń, coś do czego można się przyzwyczaić w jednej chwili.
Mając już w wyposażeniu kolaża wszystko, co niezbędne, trzeba przystąpić do odchudzania "zespołu napędowego". Niestety tego nie da się zrobić za kasę. Masę już zbudowałem, teraz czas na rzeźbę, co stało się już tradycją. Jestem ciągle na tym etapie.
Sezon 2013
Rekonstrukcja szkiców postów z 2013 roku
Podsumowanie startów przy pomocy pożytecznego licznika, rejestratora, odbiornika gps Firmy Garmin.
W pierwszej kolejności bilans 2013 roku:
Powyższy raport przekrojowo traktuje, co robiłem w ciagu roku na rowerze.
Niestety sezon okupiony walką z barkiem, odnowioną w maju kontuzją zwichnięcia barku z 2008 roku ().
W szczegółach relacje z BM 2013:
1. Zdzieszowice http://connect.garmin.com/activity/311251939
2. Wrocław http://connect.garmin.com/activity/331527342
3. Świeradów http://connect.garmin.com/activity/383833939
4. Szklarska Poręba http://connect.garmin.com/activity/361780872
Wydażeniem godnym uwagi i polecanym, był start w BikeAdventure 2013, ciężka impreza z powodu pogody, ciężkich śliskich tras i dystansu Pro, porównywalnego z mega i giga bike maratonów.
Niestety start na wyrost, z racji kontuzji barku, ograniczona ilość przejechanych kilometrów i startów przygotowawczych, głównie na dystansach mini BM.
Dokumentacja Garmin:
Niestety sprzęt zawiódł http://connect.garmin.com/activity/339052848
http://connect.garmin.com/activity/339052832
http://connect.garmin.com/activity/339052742
http://connect.garmin.com/activity/339052680
Sumarycznie "ukończony" Bikeadventure na dystansie PRO.
Jedynie ukończenie dystansu Pro w takich warunkach w połączeniu z tym co na wstępie, to w moim mniemaniu osobisty sukces. O trudności imprezy świadczy fakt, porównania ilość osób rozpoczynających "ściganie" na dystansie Pro w pierwszym dniu, a kończących na dystansie FAN na pozostałych odcinkach.
Podsumowanie startów przy pomocy pożytecznego licznika, rejestratora, odbiornika gps Firmy Garmin.
W pierwszej kolejności bilans 2013 roku:
Ilość:
|
181
Aktywności
|
Dystans:
|
7,609.13
km
|
Czas:
|
486:03:12
g:m:s
|
Wzrost
wysokości:
|
207,538 m
|
Śr.
prędkość:
|
15.7 km/h
|
Śr. tętno:
|
128
uderzenia/min
|
Śr. rytm
pedałow.:
|
64
obr./min
|
Kalorie:
|
412,754 C
|
Średni
dystans:
|
42.04 km
|
Średni
dystans:
|
49.11 km
|
Maks.
dystans:
|
122.21 km
|
Śr. czas:
|
2:41:07
g:m:s
|
Średni
czas:
|
2:10:12
g:m:s
|
Maks.
czas:
|
13:41:44
g:m:s
|
Maks.
śred. prędkość:
|
34.7 km/h
|
Maks.
śred. tętno:
|
163
uderzenia/min
|
Maks.
tętno:
|
218
uderzenia/min
|
Powyższy raport przekrojowo traktuje, co robiłem w ciagu roku na rowerze.
Niestety sezon okupiony walką z barkiem, odnowioną w maju kontuzją zwichnięcia barku z 2008 roku ().
W szczegółach relacje z BM 2013:
1. Zdzieszowice http://connect.garmin.com/activity/311251939
2. Wrocław http://connect.garmin.com/activity/331527342
3. Świeradów http://connect.garmin.com/activity/383833939
4. Szklarska Poręba http://connect.garmin.com/activity/361780872
Wydażeniem godnym uwagi i polecanym, był start w BikeAdventure 2013, ciężka impreza z powodu pogody, ciężkich śliskich tras i dystansu Pro, porównywalnego z mega i giga bike maratonów.
Niestety start na wyrost, z racji kontuzji barku, ograniczona ilość przejechanych kilometrów i startów przygotowawczych, głównie na dystansach mini BM.
Dokumentacja Garmin:
Niestety sprzęt zawiódł http://connect.garmin.com/activity/339052848
http://connect.garmin.com/activity/339052832
http://connect.garmin.com/activity/339052742
http://connect.garmin.com/activity/339052680
Sumarycznie "ukończony" Bikeadventure na dystansie PRO.
Jedynie ukończenie dystansu Pro w takich warunkach w połączeniu z tym co na wstępie, to w moim mniemaniu osobisty sukces. O trudności imprezy świadczy fakt, porównania ilość osób rozpoczynających "ściganie" na dystansie Pro w pierwszym dniu, a kończących na dystansie FAN na pozostałych odcinkach.
Takie tam zasady - start w grupie na szosie
Propozycja do dyskusji - etyki i zachowania w grupie by. CykloOpole :
1. Jedź tak, abyś miał jak największą radochę z jazdy i nikomu nie zrobił kuku Emotikon smile (by Wojtek)
2. Jedź prosto i przewidywalnie - trzymaj jeden tor jazdy, jedź równolegle do krawędzi drogi również w zakrętach, bez względu na wagę, masę lub gabaryty Emotikon smile
( Ciasne zakręty, https://www.youtube.com/watch… ... z zachowaniem miejsca dla partnera sugestie by Wojtek&Miłosz) .
1. Jedź tak, abyś miał jak największą radochę z jazdy i nikomu nie zrobił kuku Emotikon smile (by Wojtek)
2. Jedź prosto i przewidywalnie - trzymaj jeden tor jazdy, jedź równolegle do krawędzi drogi również w zakrętach, bez względu na wagę, masę lub gabaryty Emotikon smile
( Ciasne zakręty, https://www.youtube.com/watch… ... z zachowaniem miejsca dla partnera sugestie by Wojtek&Miłosz) .
3. Unikaj gwałtownego hamowania - możliwe jedynie po sygnalizacji wizualnej lub przez "rozdarcie mor .. y " .
4. Nie "rozglądaj" się na boki a szczególnie za siebie. Zwykle pociąga to za sobą zmianę kierunku (toru) jazdy i niebezpieczeństwo dla grupy. (chcesz się koniecznie obejrzeć "przytul ręką przyjaciela/sąsiada" zapewni Ci to stabilny tor jazdy).
5. Ostrzegaj o niebezpieczeństwie na jezdni. (w miarę możliwości o dziurach w jezdni, wyprzedzanych/omijanych uczestnikach ruchu ), zgodnie z ustaloną sygnalizacją.
6. Nie patrz tylko na koło ( zgrabny tyłek ) poprzedzającego, nie licz jedynie na sygnały kolarza przed Tobą, kontroluj co się dzieje przed i w grupie.
7. Chcesz pić, jeść, odebrać komórkę, wytrzeć w "chusteczkę" nos, zasygnalizuj to, lub zrób to na tyle płynnie, aby pozostali jechali bezpiecznie ... i byli czyści Emotikon smile
8. Masz defekt, zgubiłeś bidon, sygnalizuj to i spokojnie, bezpiecznie zjedź na tył grupy.
9. Peleton stanowi całość, wobec czego każda osoba będąca za Tobą liczy na to, że można jechać (dotyczy skrzyżowań itp), jesteś z przodu, myśl o tych co liczą na Twoja sygnalizację "droga wolna".
10. Schodząc ze zmiany zasygnalizuj to ruchem łokcia, głowy (czytelnie) i "puść korby" , aby zmiana nie trwała w nieskończoność.
11. Jedziesz w grupie to daj zmianę, byle jaką, ale daj ... zachowuj się, nie rób "ryby".
12. Jedziesz w grupie , nie dajesz zmian, to zachowaj finisz dla tych, co pracowali na to, aby Cię dociągnąć do celu.
13. Jazda w grupy i dojazd na miejsce jest Twoim osobistym sukcesem, bez względu na to, czy jesteś pierwszy czy ostatni.
14. Obserwuj "starych wyjadaczy" i ich zachowanie w grupie - najlepsza nauka.
15. Kategoryczny zakaz jazdy w słuchawkach - nie będź netoperek, słuchaj grupy (by Krycha)
16. Ktoś bardziej doświadczony zwraca Ci uwagę - przyjmij to do wiadomości i wyciągnij wnioski - nikt nie zwraca uwagi nikomu na złość (by Krycha).
17. Pamiętaj zgrana i "wykształcona kolarsko " grupa to Nasze bezpieczeństwo.
18. Jeździsz w grupie, wykup ubezpieczenie rowerowe.(by Tomasz Jędrzejewski)
19. Najtrudniejsze do realizacji - ploty, bajania, zwierzenia, opowiadania, relacje zachowaj na czas po treningu - peleton to nie pub. (Zarząd i doświadczeni kolarze mają prawo w takich przypadkach zwiększyć tempo bez ostrzeżenia) by Krycha
Propozycje powyższe, powstały i uzyskały obecny kształt w gronie członków grupy kolarskiej CykloOpole.
4. Nie "rozglądaj" się na boki a szczególnie za siebie. Zwykle pociąga to za sobą zmianę kierunku (toru) jazdy i niebezpieczeństwo dla grupy. (chcesz się koniecznie obejrzeć "przytul ręką przyjaciela/sąsiada" zapewni Ci to stabilny tor jazdy).
5. Ostrzegaj o niebezpieczeństwie na jezdni. (w miarę możliwości o dziurach w jezdni, wyprzedzanych/omijanych uczestnikach ruchu ), zgodnie z ustaloną sygnalizacją.
6. Nie patrz tylko na koło ( zgrabny tyłek ) poprzedzającego, nie licz jedynie na sygnały kolarza przed Tobą, kontroluj co się dzieje przed i w grupie.
7. Chcesz pić, jeść, odebrać komórkę, wytrzeć w "chusteczkę" nos, zasygnalizuj to, lub zrób to na tyle płynnie, aby pozostali jechali bezpiecznie ... i byli czyści Emotikon smile
8. Masz defekt, zgubiłeś bidon, sygnalizuj to i spokojnie, bezpiecznie zjedź na tył grupy.
9. Peleton stanowi całość, wobec czego każda osoba będąca za Tobą liczy na to, że można jechać (dotyczy skrzyżowań itp), jesteś z przodu, myśl o tych co liczą na Twoja sygnalizację "droga wolna".
10. Schodząc ze zmiany zasygnalizuj to ruchem łokcia, głowy (czytelnie) i "puść korby" , aby zmiana nie trwała w nieskończoność.
11. Jedziesz w grupie to daj zmianę, byle jaką, ale daj ... zachowuj się, nie rób "ryby".
12. Jedziesz w grupie , nie dajesz zmian, to zachowaj finisz dla tych, co pracowali na to, aby Cię dociągnąć do celu.
13. Jazda w grupy i dojazd na miejsce jest Twoim osobistym sukcesem, bez względu na to, czy jesteś pierwszy czy ostatni.
14. Obserwuj "starych wyjadaczy" i ich zachowanie w grupie - najlepsza nauka.
15. Kategoryczny zakaz jazdy w słuchawkach - nie będź netoperek, słuchaj grupy (by Krycha)
16. Ktoś bardziej doświadczony zwraca Ci uwagę - przyjmij to do wiadomości i wyciągnij wnioski - nikt nie zwraca uwagi nikomu na złość (by Krycha).
17. Pamiętaj zgrana i "wykształcona kolarsko " grupa to Nasze bezpieczeństwo.
18. Jeździsz w grupie, wykup ubezpieczenie rowerowe.(by Tomasz Jędrzejewski)
19. Najtrudniejsze do realizacji - ploty, bajania, zwierzenia, opowiadania, relacje zachowaj na czas po treningu - peleton to nie pub. (Zarząd i doświadczeni kolarze mają prawo w takich przypadkach zwiększyć tempo bez ostrzeżenia) by Krycha
Propozycje powyższe, powstały i uzyskały obecny kształt w gronie członków grupy kolarskiej CykloOpole.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)